sobota, 6 października 2012

love is all you need

 Uroczo spędzone popołudnie. Towarzystwo przyjaciółek, kręgle (w których btw. jak na pierwszy raz jestem zadziwiająco dobra), rozmowy o wszystkim i o niczym. Lubię takie dni, kiedy zdaję sobie sprawę że mam wszystko czego zawsze chciałam, a nawet troszkę więcej.
 Moja ukochana koszula, która z resztą została już pokazana na blogu. Spódniczka, to lumpeksowy nabytek. Stanowczo jedna z tych rzeczy, bez których nie mogę się obejść. Mam świra na punkcie weluru, jestem w nim zakochana na zabój. Jest elegancki, seksowny i jednocześnie 'misiaty' w dotyku (kojarzy mi się z dzieciństwem i śliczną czarną sukienką z bufkami, którą uszyła mi dawno temu mama). Niektórzy uważają że jest wulgarny czy kiczowaty. Ja myślę inaczej. Mogłabym nosić welur od stóp do głów, już do końca moich dni.Wisiorek ma dla mnie ogromną wartość sentymentalną. Kupiłam go na studniówkę mojego mężczyzny i chyba nigdy się go nie pozbędę (wisiorka i faceta). Zachowuję się czasem jak starsza pani z setką kotów i gromadzę całą masę niepotrzebnych rzeczy, tylko dlatego że przypominają mi pewne zdarzenia, miejsca, a co najważniejsze pewnych ludzi.






   spódniczka i koszula - sh, tenisówki - New Yorker, wisiorek i pierścionki - New Look


13 komentarzy:

  1. a co powiesz na dres z weluru?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie no, nie przesadzajmy :D ewentualnie jako piżama, albo do noszenia po domu, bo jest cieplutki <3

      Usuń
  2. Ja tak średnio z welurem sie komunikuję. Ale pierścień mnie zachwycił :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tosiaaa to twoje paznokcie?:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nienie żelowe, ja bym niestety nigdy takich swoich nie zapuściła :(

      Usuń
  4. lovely outfit, the skirt is so pretty! xx

    coffeebooksandcitylights.blogspot.com/
    facebook.com/rocknrolllies

    OdpowiedzUsuń
  5. piękna spódniczka! świetna biżuteria ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Spódniczka i koszula fajnie ze sobą współgra :)

    OdpowiedzUsuń